Strona główna Finanse

Tutaj jesteś

Najczęstsze błędy finansowe młodych dorosłych

Najczęstsze błędy finansowe młodych dorosłych

Masz wrażenie, że pieniądze „rozpływają się” zaraz po wypłacie? Z tego tekstu dowiesz się, jakie błędy finansowe najczęściej popełniają młodzi dorośli. Poznasz też konkretne sposoby, jak ich unikać i spokojnie budować swoją przyszłość.

Dlaczego młodzi dorośli tak łatwo popełniają błędy finansowe?

18. urodziny to dla wielu osób moment, kiedy finanse nagle stają się „prawdziwe”. Pojawia się pierwsza wypłata, pierwsze rozliczenie podatkowe, pierwsza umowa z pracodawcą i pierwsze samodzielne decyzje o wydatkach. W Polsce pomaga PIT-0 dla osób do 26. roku życia, ale z drugiej strony usuwa on z pola widzenia realne obciążenie podatkami, które prędzej czy później się pojawi.

Brak edukacji finansowej w szkole sprawia, że młodzi dorośli uczą się głównie na własnych błędach. To kosztowna metoda. Każdy nietrafiony kredyt, nieprzemyślany zakup czy niewykorzystana ulga podatkowa odbija się długo na budżecie. Część decyzji da się skorygować, ale zwykle oznacza to odłożenie w czasie innych planów, takich jak zakup mieszkania czy założenie rodziny.

Większości błędów finansowych nie da się „wymazać”. Można je jedynie naprawiać, zużywając na to czas, nerwy i przyszłe oszczędności.

Do tego dochodzi presja otoczenia i mediów społecznościowych. Wiele osób żyje „ponad stan”, bo porównuje się z rówieśnikami, którzy pokazują tylko najlepsze fragmenty swojego życia. Nowe auto, egzotyczne wakacje, najnowszy telefon – rzadko widać wysokość raty, odsetek czy niespłaconych zobowiązań kryjących się w tle.

Jak brak budżetu niszczy finanse młodych?

„Nie potrzebuję budżetu, przecież wiem, ile zarabiam” – to jedno z najbardziej mylących założeń. Znajomość kwoty na pasku wynagrodzenia nie oznacza, że wiemy, gdzie znikają pieniądze. U wielu osób główny problem to brak jakiejkolwiek kontroli wydatków. Po prostu płacą, dopóki na koncie coś jest, a gdy saldo zbliża się do zera, zaciskają pasa. I tak w kółko.

Stworzenie prostego planu finansowego często otwiera oczy. Wystarczy miesiąc dokładnego zapisywania wydatków, aby zobaczyć, ile kosztują „drobiazgi”: kawa w drodze na uczelnię, jedzenie na dowóz, spontaniczne zakupy w aplikacjach. To nie pojedyncza kwota 15 czy 30 zł robi dziurę w budżecie, tylko ich suma powtarzana kilkadziesiąt razy w miesiącu.

Jak zacząć prowadzić budżet?

Nie potrzeba skomplikowanych arkuszy ani drogich aplikacji. Wystarczy kartka, notatnik w telefonie lub darmowy arkusz kalkulacyjny. Najważniejsze jest, aby zapisywać wszystko, bez „upiększania”, oraz regularnie do tego wracać. Szczerość wobec siebie to pierwszy krok do zmiany nawyków.

Dobrym punktem wyjścia jest prosty podział: koszty stałe, koszty zmienne i oszczędności. Koszty stałe to czynsz, bilety komunikacji, abonamenty. Koszty zmienne to jedzenie na mieście, rozrywka, drobne zakupy. Oszczędności powinny być osobną kategorią, a nie „tym, co zostanie na końcu miesiąca”.

W wielu sytuacjach pomaga wprowadzenie kilku konkretnych zasad zarządzania bieżącą gotówką, na przykład:

  • niepłacenie za „zachcianki” kartą – tylko gotówką z wyznaczonej puli,
  • ustalenie miesięcznego limitu na rozrywkę i trzymanie go w oddzielnej kopercie,
  • odsuwanie większych zakupów o 24 godziny, aby sprawdzić, czy to faktyczna potrzeba,
  • sprawdzanie stanu konta dopiero po zrobieniu listy wydatków na kolejny tydzień.

Prosty nawyk notowania wydatków potrafi zmniejszyć niekontrolowaną konsumpcję już po jednym miesiącu. Widać wtedy wyraźnie, że „pieniądze się mnie nie trzymają” często znaczy po prostu „nie wiem, na co je wydaję”.

Dlaczego życie ponad stan jest tak groźne?

Konsumpcja na kredyt wydaje się niewinna, gdy chodzi o kilka rat „0%”. Problem zaczyna się, gdy życie na kredyt staje się normą. Młody dorosły szybko przyzwyczaja się do pomysłu, że wszystko można mieć „od razu”, a spłata nastąpi „jakoś później”. Z czasem pojawia się kilka rat, limit na karcie kredytowej, debet na koncie, a na końcu spirala zadłużenia.

Ryzyko gwałtownie rośnie około 30. roku życia. Pojawiają się wyższe podatki, kredyty konsumenckie, pierwsze pożyczki na samochód, potrzeba większego mieszkania. Niezapłacone zobowiązania i odsetki potrafią wtedy zjeść dużą część miesięcznego dochodu, blokując możliwość odkładania czegokolwiek na przyszłość.

Spirala zadłużenia rzadko zaczyna się od wielkiego kredytu. Najczęściej od kilku „niewinnych” rat i życia minimalnie ponad stan.

Jakie konkretne błędy finansowe popełniają młodzi dorośli?

Lista powtarzających się pomyłek jest zaskakująco podobna w różnych badaniach i artykułach. Niezależnie od kraju pojawiają się te same schematy: brak oszczędności, zbyt drogi styl życia, ignorowanie podatków, przesadne ryzyko inwestycyjne oraz ślepa wiara w doradców czy reklamy. W polskich realiach szczególnie widoczne są poniższe zachowania.

Warto przyjrzeć się im po kolei, bo wiele z nich dotyczy jednocześnie studentów, młodych pracowników i osób, które dopiero myślą o wyprowadzce z domu rodzinnego. Często te błędy łączą się ze sobą i nawzajem wzmacniają, co w efekcie prowadzi do długotrwałych problemów z płynnością finansową.

Rozrzutny tryb życia

Zdanie „pieniądze się mnie nie trzymają” zwykle jest zasłoną dymną dla rozrzutności. Nawet przy nieregularnych dochodach można wprowadzić proste zasady. Dobrym pomysłem jest trzymanie przy sobie niewielkich kwot gotówki. Karta płatnicza, zwłaszcza podpięta do telefonu, usuwa naturalną barierę bólu związanego z wydawaniem pieniędzy.

Młodzi dorośli często bagatelizują drobne zakupy impulsowe. Przekąska przy kasie, dodatkowe napoje, nieplanowane produkty „w promocji” – wszystkie te rzeczy powoli drenują portfel. Szczególnie uciążliwe staje się to w sklepach, które celowo ustawiają strefy impulsowe właśnie przy kasach. Głód i zmęczenie po pracy czy zajęciach tylko wzmacniają ten efekt.

Brak zabezpieczenia finansowego

Niewielkie oszczędności na „czarną godzinę” to fundament spokojnego życia. Studenci i młodzi pracownicy często zakładają, że zawsze „coś się uda dorobić”. A potem przychodzi niespodziewany wydatek: naprawa telefonu, lek, kaucja za mieszkanie, wyjazd na uczelnię. Bez poduszki finansowej pierwszym odruchem jest pożyczka od znajomych albo szybki kredyt w banku.

Szczególnie trudny bywa początek roku akademickiego. Stypendia wypłacane są z opóźnieniem, a koszty zakupu książek czy kaucji za pokój pojawiają się od razu. Osoba, która przez wakacje odłożyła przynajmniej kilka stawek miesięcznych wydatków, przechodzi przez ten okres znacznie spokojniej. Poduszka finansowa nie musi być ogromna – ważne, aby w ogóle istniała.

Brak zabezpieczenia emerytalnego

20-latek zwykle nie myśli o tym, ile dostanie z ZUS za 40 lat. To zrozumiałe, ale bardzo kosztowne. System emerytalny zmienia się co kilka lat, a obecne wyliczenia pokazują wyraźnie, że sama emerytura państwowa może nie wystarczyć do utrzymania dotychczasowego poziomu życia. Dlatego tak istotne jest wczesne zainteresowanie IKE, IKZE czy własnym planem emerytalnym.

Im wcześniej zaczyna się odkładać nawet niewielkie kwoty, tym mocniej działa procent składany. Dla przykładu: 200 zł miesięcznie odkładane przez 40 lat, przy umiarkowanym zysku z inwestycji, daje wielokrotnie większą kwotę niż 600 zł odkładane przez 15 lat. Różnicę robi czas, nie tylko wysokość wpłat.

Życie na kredyt i rzeczy, na które nas nie stać

Kredyt bywa narzędziem, ale często staje się problemem. Kupowanie dóbr luksusowych – drogiego auta, elektroniki z najwyższej półki, markowych ubrań – tylko po to, by „nie odstawać” od znajomych, to prosta droga do nadmiernego zadłużenia. Same raty to jedno, ale dochodzą koszty eksploatacji i utrzymania standardu, który nie pasuje do realnych dochodów.

Lepiej opóźnić zakup i uzbierać potrzebną kwotę niż spłacać sprzęt, który traci na wartości szybciej, niż maleje saldo kredytu. Raty za rzeczy, których już nie używamy, należą do najboleśniejszych doświadczeń finansowych. Tak tworzy się wrażenie „wiecznej biedy” mimo przyzwoitej pensji.

Jak młodzi dorośli podchodzą do inwestowania?

Gdy tylko pojawia się pierwsza nadwyżka finansowa, rośnie pokusa „zrobienia z tych pieniędzy czegoś więcej”. Internet pełen jest historii błyskawicznych wzbogaceń, szczególnie na kryptowalutach, spekulacyjnych akcjach czy egzotycznych produktach inwestycyjnych. Część młodych ludzi wchodzi w te obszary bez podstawowej wiedzy, licząc na szybki zysk.

Z drugiej strony są osoby, które boją się inwestowania tak bardzo, że całą gotówkę trzymają na nieoprocentowanym koncie lub w gotówce. W świecie wysokiej inflacji oznacza to pewną utratę wartości zgromadzonych środków. Pieniądze niby są, ale z roku na rok realnie można za nie kupić coraz mniej.

Nieinwestowanie w ogóle

„Trzymam wszystko na zwykłym koncie, bo jest bezpiecznie” – to częste podejście. Bezpieczeństwo jest ważne, ale przy długim horyzoncie czasowym warto rozważyć proste formy lokowania kapitału. Nawet zwykła lokata bankowa czy obligacje skarbowe dają przynajmniej częściową ochronę przed inflacją.

Rozsądne jest unikanie produktów, których się nie rozumie. Na początku lepiej postawić na rozwiązania proste i przejrzyste. Z czasem, po zdobyciu doświadczenia, można myśleć o bardziej złożonych inwestycjach. Zasada jest jedna: nie inwestować w nic, czego działania i ryzyka nie potrafimy wyjaśnić własnymi słowami.

Ryzykowne inwestycje i pogoń za szybkim zyskiem

Duże zyski zawsze oznaczają duże ryzyko. Młodzi dorośli często traktują giełdę, kryptowaluty czy rynek forex jak kasyno. „Wejdę, spróbuję, może się uda” – to myślenie bardziej hazardzisty niż inwestora. W mediach społecznościowych pojawiają się „pewne strategie”, obietnice kilkudziesięcioprocentowych zysków w kilka tygodni oraz celebryci zachęcający do udziału w wątpliwych projektach.

Warto pamiętać, że osoby bardzo bogate, takie jak Elon Musk, mogą pozwolić sobie na straty liczone w miliardach, bo stanowią one niewielki procent ich majątku. Dla przeciętnego młodego dorosłego strata kilku tysięcy złotych to często rok oszczędzania. Z podobnego powodu hazard i kasyna niemal zawsze kończą się stratą – rachunek prawdopodobieństwa jest po stronie organizatora, nie gracza.

Przy wyborze sposobu inwestowania warto wziąć pod uwagę kilka prostych zasad, które porządkują decyzje:

  1. najpierw budowa poduszki bezpieczeństwa na kilka miesięcy życia,
  2. później spłata drogich długów konsumenckich,
  3. następnie proste produkty oszczędnościowe o niskim ryzyku,
  4. na końcu dopiero część portfela przeznaczona na bardziej ryzykowne inwestycje.

Taka kolejność jest mniej „emocjonująca” niż skok w kryptowaluty, ale znacznie bezpieczniejsza dla młodej osoby, która dopiero buduje swoją sytuację finansową.

Jak podatki, doradcy i umowy komplikują życie finansowe?

Rozliczenie podatków, czytanie umów i kontakt z doradcami finansowymi wydają się nudne. Ale to właśnie w tych obszarach młodzi dorośli tracą konkretne pieniądze. Część traci, bo rezygnuje z przysługujących ulg. Inni dlatego, że podpisują dokumenty, których nie rozumieją. Jeszcze inni – bo bezrefleksyjnie wierzą osobie po drugiej stronie biurka.

Dodatkową trudność stanowią pierwsze decyzje długoterminowe: kredyt na mieszkanie, leasing auta, zakup polisy czy wejście w program oszczędzania emerytalnego. Niewłaściwie dobrana umowa może ciążyć przez wiele lat. Z kolei brak jakiejkolwiek decyzji sprawia, że lata mijają, a kapitał nie pracuje.

Zaniedbywanie zeznania podatkowego

W Polsce część formalności załatwia za nas urząd skarbowy. To ułatwienie, ale też pułapka. Wiele osób nie sprawdza w ogóle swojego rozliczenia i nie korzysta z dostępnych odliczeń, jak np. ulga na internet czy część wydatków na dojazdy. Są też tacy, którzy ignorują wezwania urzędu i narażają się na kary za uchylanie się od płacenia podatków.

Rozliczenie PIT to dobry moment, aby spojrzeć na cały rok finansowy jak na całość. Widać wtedy sumę dochodów, zapłaconych składek oraz to, ile realnie zostało w kieszeni. To mały bilans roczny, który może zainspirować do wprowadzenia zmian w organizacji wydatków i oszczędzania.

Zbytnie zaufanie do doradców finansowych

Doradca finansowy – w teorii – powinien stać po stronie klienta. W praktyce wynagrodzenie wielu z nich zależy od tego, jaki produkt sprzeda. Im większa prowizja, tym większa motywacja, by przekonać klienta do danego rozwiązania, nawet jeśli nie jest ono dla niego korzystne. Dotyczy to szczególnie złożonych polis inwestycyjnych i drogich produktów strukturyzowanych.

Dlatego w kontakcie z doradcą dobrze stosować zasadę ograniczonego zaufania. Warto zadawać dużo pytań, prosić o pokazanie wszystkich kosztów, prowizji i opłat oraz dać sobie czas na przeczytanie dokumentów w domu. Niezależny doradca, wynagradzany bezpośrednio przez klienta, zazwyczaj jest bezpieczniejszym wyborem niż osoba, której dochody zależą od sprzedaży konkretnych produktów.

Czytanie umów przed podpisaniem

Umowy bankowe, regulaminy operatorów komórkowych, kontrakty na „darmowy” sprzęt – wszystkie te dokumenty mają po kilkanaście stron małego druku. Brzmi znajomo? Młodzi dorośli bardzo często podpisują je, nie czytając całości. Największe pułapki kryją się w klauzulach dodatkowych, opłatach za wcześniejsze rozwiązanie umowy, automatycznych przedłużeniach i warunkach promocji.

Dobrą praktyką jest zaznaczanie podczas czytania wszystkich fragmentów, których się nie rozumie, a następnie proszenie pracownika o wytłumaczenie w prostych słowach. Jeśli w odpowiedzi pojawia się unikanie konkretów, to sygnał ostrzegawczy. Umowa, której nie potrafimy wyjaśnić własnymi słowami, prawdopodobnie jest zbyt skomplikowana lub po prostu niekorzystna.

W sytuacjach, gdy w grę wchodzą większe kwoty i długi okres zobowiązania, dobrym rozwiązaniem jest też konsultacja z kimś bardziej doświadczonym finansowo. Może to być rodzic, znajomy specjalista albo niezależny doradca, który spojrzy na dokument chłodnym okiem i wskaże potencjalne ryzyka:

  • zbyt wysoką marżę lub prowizję wpisaną w harmonogram spłaty,
  • ukryte opłaty za „dodatkowe usługi” doliczane do raty,
  • niekorzystne warunki wypowiedzenia umowy,
  • zapisy pozwalające jednostronnie zmieniać regulamin przez instytucję.

Jeden dokładnie przeczytany kontrakt może oszczędzić wielu lat przepłacania za produkt, który od początku nie był skrojony na nasze potrzeby. W finansach młodych dorosłych to często granica między spokojem a ciągłym poczuciem bycia „uwięzionym” w niechcianej umowie.

Redakcja hanpo.pl

W redakcji hanpo.pl z pasją śledzimy świat pracy, biznesu, finansów, marketingu i zakupów. Naszą misją jest dzielenie się wiedzą i upraszczanie zawiłych tematów, by każdy mógł z łatwością odnaleźć się w dynamicznej rzeczywistości rynku.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?